|
Szangulka,
a właściwie Shangha Nee Furby Dream *PL urodziła
się 25 kwietnia 2002 r we Wrocławiu. Jest czarną tygrysio pręgowaną kotką
z białym (MCO n 09 23). Jej mamą jest Furby (Fiesta) Jompi *PL, a ojcem EC
Belmondo of Belmicoon. Zakochaliśmy się w niej od pierwszego wejrzenia.
Najpierw na zdjęciu, a potem na dobre, gdy zobaczyliśmy ją w
rzeczywistości. Trochę nas zmartwiła tym, że gdy pojawiliśmy się w hodowli
i zamierzaliśmy już wracać do Czech nasza Shangulka schowała się pod łóżko
i za nic w świecie nie chciała wyjść. Martin musiał ją wyciągać niemal na
siłę. W samochodzie siedziała na moich kolanach, a gdy popatrzyła na mnie
i zaczęła mruczeć byłam bardzo szczęśliwa - wiozłam do domu takie
wspaniałe kociątko.
Shangha jest kotką, która posiada własną silną osobowość. Wie, czego chce
i nie da się z nią targować. Wtedy, kiedy ma ochotę na pieszczoty
przyjdzie sama. Zwasze jednak tylko wtedy, gdy to jej na tym zależy. Gdy
my mamy na to chęć –
musimy się obejść smakiem. Na szczęście czasem się zdarza, że na wzajemne
pieszczoty mamy ochotę zarówno my jak i ona.
Jej
dzień zaczyna się zawsze o 6 rano, choć czasami lubi także wstać i o 4.
Przychodzi wtedy do nas do łóżka, (kiedy z nami nie śpi) i chodzi po
pościeli, mruczy na głos tak abyśmy ją słyszeli. Zagląda nam do oczu,
jeśli tylko mamy je otwarte. Gdy na to nie reagujemy zaczyna chodzić po
sypialni i wydziera się głośnym mrrrrniiiiaaaauuuu. Skrobie przy tym
pazurkami w nasze łóżko (musieliśmy je w związku z tym zabezpieczyć i tak
z łóżka zrobił się przy okazji drapak). Jeśli dalej nie chcemy wstawać
kończy się jej cierpliwość – najgorzej ma ten, kto ma nie schowane pod
kołdrą nogi (najczęściej Martin). W naszej Shangulce budzi się instynkt
łowcy i z zamiłowaniem poluje na nasze stopy. To mało przyjemne
i trwa najczęściej pół godziny. Gdy uda się nam wytrzymać te tortury
znudzona Shangulka kładzie się na lóżku obok nas i śpi. Wiemy, że teraz aż
do wstania mamy spokój pod warunkiem, że do Shangulki nie przyłączy się
Legolas.
Gdy
wstajemy Shangha Nee jako pierwsza siedzi na zlewie w łazience i chce by
koniecznie odkręcić jej wtedy wodę. Zawsze pije wodę albo z kranu albo z
miski Legolasa. Ze swojej miseczki praktycznie wcale. Gdy się już napije
się tej wody z kranu przychodzi czas na dalszy rytuał. Zaczyna chodzić po
wannie i głośnym mrrrrniiiiaaaauuuu chce abyśmy ją postawili na oknie w
łazience. Jest to jedyne ono w domu, na które nie jest w stanie wskoczyć
sama, dlatego bo jest wysoko i znajduje się za wanną. Nie możemy odmówić
jej tej przyjemności. Stawiamy ją na oknie i może wtedy podziwiać ptaszki,
które każdego ranka siadają w tym samym miejscu – na płocie za naszym
oknem od łazienki. Shangha podziwia ptaszki zresztą z każdego okna –
pewnie wyobraża sobie wtedy jak je łowi. Wydaje przy tym bardzo dziwne
dźwięki.
Kiedy wracamy wieczorem z pracy
Shangę widzimy jak się cieszy z naszego powrotu na oknie w kuchni. Gdy
tylko otworzymy drzwi jako pierwszy wita nas jednak Legolas. Jest większy
od Shangulki i wszędzie go pełno. Dopiero po chwili przychodzi do nas
Shangha. Ociera się wtedy o nogi, chce by ją wziąć na ręce, przytula się i
miauczy
słodko: Nareszcie jesteście domu!
Shangha
jest bardzo ciekawska, wszystko musi sprawdzić pierwsza i oczywiście sama.
Jakąkolwiek czynność i jakąkolwiek rzecz w naszym domu. Wielką przyjemność
sprawia jej sprawdzanie wszystkich toreb od wewnątrz. We wszystkich
domowych czynnościach musi nam towarzyszyć – no może z wyjątkiem
odkurzania. Gdy tylko usłyszy ten charakterystyczny dźwięk natychmiast
wraz z Legolasem ucieka do sypialni pod łóżko. Czytanie w jej obecności
jest praktycznie niemożliwe. Gdy tylko zobaczy, że czytamy książkę lub
gazetę natychmiast pojawia się obok nas Kładzie się wtedy na gazecie jakby
chciała powiedzieć: Nie patrzcie tam patrzcie na mnie!
Gdy
w domu mamy gości zagląda by sprawdzić, kto tam u nas jest. Gdy ktoś obcy
chce ją wziąć na ręce protestuje. Niekiedy jednak zaskakuje tych gości, bo
ni z tego ni z owego pojawia się znienacka i zaczyna się ocierać o nogi,
skacze im na kolana i obwąchuje ich włosy.
Uwielbia spacery po naszym ogródku na smyczy.
Za nasz cel postawiliśmy sobie w przypadku Shangha Nee uzyskanie dla niej
tytułu Międzynarodowego Championa. To się udało nam już zrealizować,
dlatego nie będziemy jej wystawiać w najbliższym czasie. Może potem
przyjdzie czas na tytuł Wielkiego Międzynarodowego Championa. Największym
przyjacielem naszej Shangulki jest Legolas. Gdy wracamy do domu z wystaw
biegnie szybko się z nim przywitać. Gdy ją czeszemy, pudrujemy lub
czyścimy uszy Legolas musi widzieć, co takiego biednej Shangulce robimy.
Tworzą mały kocio-psi duet. Czasami myślimy, że nasza Shangulka woli
Legolasa od nas.
|